|
|
Blog > Komentarze do wpisu
Confessiones
A teraz, po wypiciu ruskiego szampana (pozdrowienia dla Cyklopa) czas zrobic coś, co zwiazane będzie z nauką do egzaminu z literatury. Żeby się pozbyć wyrzutów sumienia... Że siecały dzień jadło/piło/spało/bawiło :> Przed Wami - CONFESSIONES (dla niewtajemniczonych - Wyznania, wzorowane na św. Augustynie, moim idolu) Najpierw krótkie wprowadzenie do akcji - jest piątek, godzina 9 rano, mam jechać na egzamin do Krakowa, a tu nagle okazuje się, że w ostatniej chwili egzamin jest odwołany. Wstając znów nie pomyślałam o bogu... Hmmm lepiej by to zacząć inaczej... Forma modlitwy ma być... Ok ok ok jeszcze raz... Szukało Cię oblicze moje, oblicza Twego, Panie szukać będę (PS 26, 8). Lecz tego ranka, moje serce dalekie było od Ciebie Panie. Wstając rozmyślałam tylko o tym, jak jest mi źle. Lenistwo zawładnęło mym ciałem i umysłem, pokonanie go nie było łatwe. Ale gdy juz udało się wstać i okazało się, że plany diametralniesie zmieniają... Było już tylko gorzej. Pogrążyłam się w czeluści złych myśli, odstępujac z dróg przez Ciebie wyznaczonych. Zamiast współczucia, dla biednego chorego wykładowcy, zawładnęła mną złość. Jak ktoś śmie w ostatniej chwili zmieniać moje plany? Zamiast zrozumienia i radosci z powodu innych studentów, którzy teraz zdążą się przygotować, była pycha - cóz za niesprawiedliwość, że ja jestem gotowa dziś, a oni mają więcej czasu. Zostanatak samo ocenieni jak ja? Straszne! I znów ogarnęło mnie to lenistwo... Przecież, gdyby nie ten odwołany egzamin to cała sesja byłaby już ZA MNĄ. A tak... Trzeba nadal pracować, pogłębic wiedzę... Będąc tak daleko od Ciebie, Panie rozmawiałam z ludźmi, przekazując im tą radosna nowinę i UDAJĄC, że wszystko jest w porządku. Obłuda cieniem pokryła me serce. Na szczęście tutaj grzech lenistwa okazał się silniejszy niż pycha i złość. Poszłam spać, zamiast rozpamiętywać to , co się stało. Obudziwszy się, moje wypoczete ciało zapragnęło swej dawki kofeiny i jedzenia. Zamiast więc w skupieniu pojednać mą duszę z Tobą, udałam się do kuchni (o, straszne miejsce wielu zbrodni)! Zamiast skromnego śniadania - choć była już 13, czy można o tej porze jeść śniadanie? - była słodka kawa i wielki talerz spaghetti z oliwkami... Rozpusta! Potem było już tylko gorzej przez chwilkę, pojawiła się w mej duszy Pracowitość na białym rumaku, i przekonywała do zrobienia czegoś pożytecznego. Ale Lenistwo to sprytny wojownik - wykorzystuje wszystko, co ma pod ręką. Za pomocą butelki z ruskim szampanem obezwładnił Pracowitość, rozbijając jej głowę. Potem przysypał biedaczkę puszkami z piwem, przez co długo się nie podniesie... A w orszaku lenistwa ujrzałam tłumy bakchantek z dzbanami wina, oraz marcjalisowego Acerrę (ep I, 28). Podążyłam więc za nimi. I jakże mogła minąć reszta tego haniebnego dnia? Na spożyciu i radosnych pogawędkach... Bez refleksji i modlitwy... Bez Twego światła, Panie. Ale nie bedę juz żałować. Poczekam, aż spłynie na mnie Twoja łaska. Bo jak juz spłynie, to wszystko się uda. Po co sobie teraz odmawiać, skoro bez łaski i tak przegram? No to poczekam... Salut! sobota, 07 lutego 2009, caius_iulius_caesar
Komentarze
scipio-africanus-minor
2009/02/07 01:29:57
przegięłaś :D
|